Archive for November, 2012

The road so far

Posted: November 30, 2012 in ;)

Witajcie, dzisiaj wielki dzień. Czemu ? A temu że już od 30 dni zmagam się z sobą samym, swoimi nawykami i przyzwyczajeniami.
Jaki tego efekt? Niewielki, aczkolwiek jestem pełny optymizmu i wiem że już nie zawrócę z tej drogi 1 – 0 dla mnie i jedziemy dalej.
Łapcie fotki i BRING IT !

Back CameraBack Camera

Coraz bliżej…

Posted: November 27, 2012 in ;)

Tak jest kochani dzisiaj 27 dzień za mną i już prawie koniec pierwszej “mini rundki” walki z samym sobą.
Czy ją wygrałem ? –  wydaje mi się że tak.
Czy dałem z siebie wszystko ? – myślę  że nie….
Czy dalej mam zamiar walczyć ? – A po co ja tu przyszedłem? żeby dać się pokonać ?

Tak mniej więcej to wygląda, za trzy dni moja druga “sesja” zdjęciowa, były wzloty i upadki, kilka ( dokładnie 3 razy ) chipsy wygrały i zepsuły mi humor na resztę dnia.
Raz a dokładnie 3 dni temu odpuściłem 2 dni P90X. Pierwszy z tego względu że wróciłem po pracy po 18:00 a później urodziny kumpla po których byłem w domu o 3:00…. Cały następny dzień w łóżku z mega kacorem więc w sumie dwa dni mi wypadły ;(

Ale żeby nie było, nie ważne ile razy się upadnie a ile podniesie….
Wróciłem dzisiaj do P90X, przywitałem się z Tonym i jaaazda, Core synergist dał wycisk a za karę za poprzednie dwa dni byłem jeszcze pobiegać więc można powoli wstawać i szykować się do rundy drugiej 😉

Rekord!

Posted: November 23, 2012 in ;)

 

Yes Yes Yes !
Udało się!  Dzisiaj rano przechodząc obok drążka od niechcenia zacząłem się podciągać i wiecie co ? 4 PODCIĄGNIĘCIA !
Biorąc pod uwagę to że dwa miesiące temu ledwo robiłem jedno to jest to dla mnie mega wyczyn 😉
Teraz 5 do pobicia…heheh

Tak sobie teraz siedzę w pracy (mam nocną zmianę do 6.00 ) i dochodzę do wniosku że w kwestii zdrowego odżywiania jest u mnie problem bo mój organizm nie pracuje tak jak stworzyła nas natura – w dzień praca w nocy sen – u mnie wygląda to tak :
Dniówka 6.00 – 18.00 ( staram się wziąć do pracy solidne śniadanie typu 8 kromek chleba żytniego z twarogiem + 2- 3 jabłka + 1,5 l wody. Po pracy jestem i głodny i padnięty więc mam dylemat czy iść się zdrzemnąć czy iść coś zjeść ;P Zazwyczaj idę spać i wstaję o 21.00. Zrobię p90x, wykąpie się i dopiero zjem jakąś kolację.

Po dniówce następnego dnia mam nockę 18.00 -6.00 ( tutaj sprawa ułatwiona, bo w domu zjem na spokojnie 1 i 2 śniadanie, obiadek i zrobię p90x. I znowu 8 kromek chleba do pracy na nockę.
Po nocce idę spać i wstaję około godziny 13.00 więc już przed obiadem , później podwieczorek, p90x i kolacja.
Następny dzień cały wolny więc już tutaj na spokojnie..
Podsumowując ciężko mi jest dostosować się do tego żeby zjeść 5 posiłków dziennie nie mówiąc już o tym że pory snu mam tak rozchwiane że masakra.
Mimo wszystko od kiedy zacząłem P90X czuję takiego powera że masaaaakra.
Bring It ludziska !

Posted: November 17, 2012 in Inspirujące cytaty

Chciałbym podzielić się z wami zwrotką ze świetnej piosenki Survivor – Burning Heart która daje mi naprawdę niezłego kopa ( zwłaszcza podczas biegania ).

Org.
In the warriors code
There’s no surrender
Though his body says “stop”
His spirit cries “never”
Deep in our soul a quiet ember
Knows it’s you against you
It’s the paradox that drives us on
It’s a battle of wills
In the heat of attack
It’s the passion that kills
That victory is yours alone

Tłumaczenie.
W kodeksie wojowników
Nie ma poddania się
Kiedy jego ciało mówi “stop”
Jego dusza płacząc krzyczy “nigdy”
W głębi naszych dusz cichy niedopałek
Wie że to ty przeciwko sobie
To paradoks poganiający nas naprzód
To walka z wolą
W cieple ataku
To pasja która zabija
To zwycięstwo jest tylko twoje

Drążek ….. nareszcie…

Posted: November 17, 2012 in ;)

Wczoraj w końcu po 2 TYGODNIACH przyjechał kurier i wręczył mi mój drążek, nie czekając długo wziąłem się za montowanie.
Niestety, pech chciał ( albo mam za dużo siły w dłoniach) że ukręciłem 2 śruby po lewej stronie ! Da się podciągać ale to tak na granicy ryzyka…. w poniedziałek lecę do sklepu po nowe wkręty hihi….
A dzisiaj dzień całkiem udany, przebiegłem 5 km w swoim rekordowym czasie ( pobity o prawie minutę), poprzenosiłem trochę drewna na podwórzu a wieczorkiem przed snem czeka mnie ” Legs and Back ”

Bring It ludziska !

Kuszenia ciąg dalszy

Posted: November 15, 2012 in ;)

 

Hej siedzę właśnie w pracy i ponownie toczę boje z chipsami 😉
To jest najdziwniejsze, w domu nawet o tym nie myślę, nie jestem ciasteczkowym potworem i jak dla mnie słodycze mogły by nie istnieć, moją słabością są za to właśnie nieszczęsne chipsy, pizza i frytki.
Tak więc o ile w domu nie zawracam sobie tym głowy to tutaj w pracy wystarczy że ściągnę je z półki….
Jest ciężko, mam wrażenie że one wręcz krzyczą do mnie ” weź mnie! ” chociaż małą paczkę …..
Nie będę kłamał czasami te walkę przegrywam i jednak po nie sięgam, tylko co z tego że chwila przyjemności kosztuje mnie później pół dnia popsutego humoru i złoszczenia się na samego siebie.
Dzisiaj się nie poddam, dziś wiem że wygram tę walkę…

 

Plan na jutro –
Poranne bieganie przed snem ( bo jestem w pracy do 6:00 rano ) a wieczorem Yoga.
No i zrobię sobie na obiad dietetyczną mieszankę chińską 😉
Pozdrawiam.

Posted: November 14, 2012 in ;)

Nie ważne ile razy upadniesz ważne ile razy się podniesiesz

 

Dzisiaj byłem pobiegać, i muszę się przyznać bardzo pozytywne zaskoczenie, w połowie biegania w słuchawkach usłyszałem że właśnie pobiłem swój rekord na 12 min biegu (tzw. Test Coopera) o prawie 100 metrów.
To było w sumie pierwsze moje bieganie od 2 tygodni, bo kiedy zacząłem P90X nie biegałem ani razu a tu proszę 😉
Kolejne 2 km już na spokojnie byle dobiec do końca trasy. Jeszcze jedno co mnie miło zaskoczyło to to że nie bolały mnie nogi podczas biegania. Zazwyczaj po 2 km zaczynają mnie pobolewać i przestają dopiero po trzecim kilometrze…. a dzisiaj nic….biegłem jak na skrzydłach.
Przy okazji tym bardziej utwierdziłem się że P90X działa, moje nogi są mocniejsze a organizm wydolniejszy… czuję że po skończeniu P90X spełnię jeszcze jedno swoje marzenie i przebiegnę 10 km w mniej niż godzinę.
Bring It !